Etykiety

Bonpoint (18) Concordia (7) Czary (25) DOMEK DLA LALEK (1) i-phone (16) Lilou (4) mama (1) Milk (4) PARIS (21) Polowanie (33) Styl (66) video (2) wnętrze (72) wydarzenie (20) ♥ LILA NINA PAPLANINA ♥ (22)

piątek, 31 maja 2013

No to jedziemy. Od góry do dołu: Szczecin, Szczecin, potem cztery razy radio. Początek fajnej przygody! Nagrywałyśmy z Lilą dialog mama - córka, Lila wypadła rewelacyjnie, mama bardzo średnio ;). Ja na kolejne nagrania nie mam co liczyć, ona - jak najbardziej :D 
(O szczegółach nie napiszę, bo chodzi tylko o głos, nie o... rozgłos ;)
Po radiu mama i Starbucks, śmiejcie się, śmiejcie, ja wiem, że to raczej żenada, ale cóż poradzę, no. Uwielbiam.
I zobaczcie w jakich torbach dostałam prezenty: na Dzień Mamy i urodzinowy.
Potem Nina i Lulu. Nagrywam ostatnio bajki, a Nina słucha ich z lalki i tylko przewraca strony w książce.
Dalej: prezenty! Torebka od Bonpoint <3, perfumy od męża, a stragan ikeowy to prezent w planach, dla Niny. Widziałyście? Wydaje mi się fajny (wyposażenie mamy już od dawna).
Na końcu Nina pomalowana samodzielnie "w kotka" oraz lidlowe macarons, a raczej macaron-wannabes, powiedzmy to sobie otwarcie. Co do prawdziwych macarons, przypomniał mi się ten WPIS (Pierre Hermé czy Ladurée?) 
Podczas wielkanocnej lektury książki "Paryż, mój słodki", dowiedziałam się o nich co nieco! 
Najprościej będzie, jeśli zacytuję autorkę, Amy Thomas, która pisze:

" W Paryżu spotkacie dwa rodzaje ludzi: tych, którzy uważają, że Pierre Hermé robi najlepsze makaroniki, i takich, którzy wierzą, że najświetniejsze są te z Ladurée. Wiele osób – nawet zapalonych makaronikowych wyznawców – nie wie jednak, że swego czasu Pierre Hermé pracował w Ladurée. (…) Otrzymał stanowisko szefa cukiernika w Ladurée i przyczynił się do otwarcia wspaniałego lokalu przy Polach Elizejskich (…). Doszło jednak do tego, że zrobił się zbyt rock and rollowy dla potrzeb tradycjonalistów".

Pierre pracował w Ladurée, ale go nie docenili, więc odszedł!

Ja "rock and rollowych" smaków PH (czekolada z marakują, malina z wasabi, morela z szfranem, biała trufla z orzechem laskowym, oliwa z oliwek z wanilią itd.) nie próbowałam, ale przynajmniej wiem już, o co chodzi w tym całym paryskim konflikcie. Na pytanie „Czyje makaroniki są najlepsze?” odpowiedzi nie znam, ale podczas kolejnego pobytu w Paryżu chętnie podejmę się testu ;)
 
  i-phone + instagram = <3



Jutro Dzień Dziecka! Dzień naszych dziewczyn zapowiada się naprawdę wyjątkowo :) Fotki będą. Z telefonu, ale będą ;)

piątek, 24 maja 2013

Kids Love Design cz.II

Drugi dzień Festiwalu upłynął naszym dziewczynom na świetnych warsztatach projektowania i tworzenia własnej książki.

A potem - ponowne zwiedzanie wystaw na piętrze. Bardzo aktywne zwiedzanie :)

i-phone + instagram = <3


poniedziałek, 20 maja 2013

Kids Love Design w Szczecinie

Ostatnio moja tęsknota za Szczecinem przybiera nowe formy (śni mi się na przykład, że chodzę po ulicach). Wkroczyłam też w nową fazę, która objawia się marudzeniem ("Jaaa chcę tuuu wróóócić!") za każdym razem, gdy go opuszczamy.
Nie wiem, co z tego będzie. 
Pewnie nic :)

Weekend był w każdym razie stuprocentowo szczeciński i w dodatku twórczy, bo brałyśmy udział w pierwszych wydarzeniach festiwalu Kids Love Design  (tym razem z Hanią, Basią i Kasią, bo Ninka nie łapała się wiekowo na wybrane przez nas warsztaty).

Rozpiera mnie duma lokalnej (mimo nowego adresu zameldowania) patriotki, bo KLD to światowy poziom i pełen profesjonalizm, a jednocześnie brak jakichkolwiek barier między twórcą a odbiorcą. Co więcej, dzięki warsztatom odbiorca - czyli dziecko - sam się twórcą staje. 
Jeśli chodzi o zajęcia dla dzieci, mamy spore doświadczenie. W ciągu kilku ostatnich lat przywykłam do atmosfery lekkiego zblazowania (a czasem nawet wyższości) w relacjach artysta - uczeń. I nawet nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę. Dopiero szczecińskie warsztaty uświadomiły mi, jak ogromną różnicę robi serdeczne, ciepłe przyjęcie każdego z uczestników, indywidualne podejście do dzieci, czas na prawdziwą rozmowę z każdym z nich. Wiadomo, ile wysiłku trzeba włożyć w okiełznanie grupy ogarniętych twórczym szałem dzieciaków, a jeśli towarzyszy temu szczery uśmiech - czegóż chcieć więcej? Wielkie brawa dla organizatorów i prowadzących zajęcia! Wasza pasja jest zaraźliwa :)

Mam sporo fotek, oczywiście z telefonu, bo przecież

i-phone + instagram = <3






Na wystawie "Ilustrowany elementarz designu" nie mogło zabraknąć prac naszej kochanej Endo ;)

Oraz, jak widać, dobrze zaprojektowane może być nie tylko krzesło, ale również ścierka do naczyń :)



Vespa była hitem. Nigdy przedtem nie miałam okazji się do niej "przymierzyć". Na zdjęciach: Kasia z Basią, Lila z Hanią, Lila z Lilą :),


Całe mnóstwo inspiracji:




I warsztaty pt. "Ilustrowany elementarz dizajnu". Uwielbiamy Ewę Solarz! Za książki, oczywiście, ale teraz również za uśmiech, za cudowne podejście do dzieci, za pasję, z jaką potrafi z małymi twórcami rozmawiać. 
Lila, gdy wychodziłyśmy już z budynku, zawróciła i pędem pobiegła po schodach na górę, żeby panią Ewę po raz ostatni uściskać :)
DZIĘKUJEMY!


Humory dopisywały mimo pogody w kratkę. Bo czekał nas kolejny dzień wrażeń. A o nich - wraz z porcją instagramu - w następnym poście :)





środa, 15 maja 2013

Środowy styl: Bloch

Zapowiadałam, że będę się trzymać cykli tematycznych, ale nie, to jest ostatnio zwyczajnie niemożliwe. I nie jest tak, że straciłam zapał do blogowania. Weny mi nie brakuje, ale czasu na wpisy - bardzo. Bo pracy więcej, bo godziny już nie tak elastyczne, jak w zeszłym roku. Taki etap! Jesteśmy zajęte. Pracą, szkołą, treningami. 
Lila świetnie sobie radzi. Gdy dołączyła do sekcji akrobatycznej, poprosiła mnie o profesjonalny strój gimnastyczny. Umówiłyśmy się, że dostanie go wtedy, gdy nauczy się podstawowych układów, które wykonywały jej starsze koleżanki (w połowie roku szkolnego przeszła do bardziej zaawansowanej grupy i dostała się do reprezentacji). Najdłużej trwało opanowanie obydwu szpagatów, ale w końcu są i one (nie na fotkach, ale są). 
A strój to oczywiście Bloch w kolorze lila :)


Zdjęcia z telefonu, ale tym razem nie napiszę, że i-phone + instagram = <3, bo w ostrym słońcu instagram się nie sprawdza :(







środa, 8 maja 2013

Praca i szkoła, zupełnie zwyczajna środa - a wieczór cudownie letni! 
Dziewczyny cieszą się pogodą, a ja cieszę się nowymi łączkami Bonpoint, na które mogę sobie do woli patrzeć :)
Na zdjęciach - listonoszka Lili i spódniczka Niny z butiku na Ordynackiej 11 w Warszawie, o którym rozmawiałyśmy TU.

c.d.n.

i-phone + instagram = <3